Biblioteka poleca

Zapytaj bibliotekarza

Required *

  Refresh Captcha  
  
Zapytaj bibliotekarza

pbw iwm logo 101px

 

Pedagogiczna Biblioteka Wojewódzka im. Hugona Kołłątaja w Krakowie

Pedagogiczna Biblioteka Wojewódzka im. Hugona Kołłątaja w Krakowie

Zacznę od tego, że jeszcze nigdy w swoim czytelniczym życiu nie czekałam tak niecierpliwie na kolejne tomy książki. Kristina Sabaliauskaitė wydała już trzecią część cyklu powieści "Silva rerum" w ojczystym języku (zaplanowana jest tetralogia). Czytelnikom rozmiłowanym (jak ja) w pisarstwie litewskiej autorki pozostało tęskne wyczekiwanie premiery polskiego wydania. A warto czekać.

Książka jest Zjawiskiem, Fenomenem, Perłą Literatury i Opowieści... Nie przesadzam. Kto przeczyta, zgodzi się ze mną i z pewnością doda swoje przymiotniki i określenia.

 

Sam tytuł już intryguje i przykuwa uwagę. Podobnie okładka - szorstka, prosta, ascetyczna. Jak Sońka.

Barwne zdania i baśniowy początek książki pogłębiają chęć poznania losów tytułowej kobiety. Historia (jakich wiele w powojennej literaturze) urzeka pięknem poetyckiej prozy, zdania poprzetykane słownictwem białoruskim poruszają wyobraźnię, wprowadzają kresowy klimat i nie pozwalają zapomnieć o losach skromnej Soni zwanej Białą, Kulawą albo Dobrą.

Punktem wyjściowym dla powieści jest spotkanie, zderzenie prostej kobiety z "miastowym królewiczem" Igorem, który "przybył z niewidzialnej dali, żeby wysłuchać, zrozumieć i pożegnać Sonię". Wspomnienia snute przez staruszkę dotyczą czasów wojennych, miłości, cierpienia, tęsknoty, są uniwersalne, a przez to jakże prawdziwe i sugestywne! Wraz z Igorem "jesteśmy w bajce (...) w bajce o życiu.

 

Elegancja, czar, subtelne opisy niczym malarskie wizje, idealny scenariusz na film...

Ale po kolei - jak większość osób o Patricku Modiano usłyszałam po otrzymaniu przez niego Literackiej Nagrody Nobla 2014. I w ciągu 2 miesięcy przeczytałam wszystkie - wydane lub wznowione (większość po ogłoszeniu Nobla!) jego książki. Pozostałe tytuły były dostępne od lat prawie wyłącznie w antykwariatach i serwisach aukcyjnych, a więc tylko nieliczni mieli możliwość zapoznania się z nimi.
Jestem zauroczona francuskim pisarzem, spróbuję opisać ten stan i nakłonić Was do sięgnięcia po Modiano.
Na początek wybrałam moją ostatnią lekturę - "Willę Triste".

 

Powodem, dla którego sięgnęłam po książkę Ziemowita Szczerka nie było ani otrzymanie przez autora nagrody Paszporty Polityki 2013 w dziedzinie literatury, ani nominowanie do Literackiej Nagrody Nike 2014. Informacje cenne, ale nie decydujące o wyborze lektury. Zaintrygował mnie tytuł i nie ukrywam, moja słabość do krakowskiej oficyny "Korporacja Ha!art" promującej młode talenty i wydającej ambitną literaturę.

"Przyjdzie Mordor i nas zje ..." to reportaż idealny na lato, nie tyle ze względu na treść, co na motywy włóczęgi z plecakiem, poznawania nowych miejsc, gotowości na przygodę, wakacyjnych szaleństw, ale i niebezpieczeństw. Kierunkiem opisanej przez autora wyprawy była Ukraina, ta galicyjska – zachodnia z Lwowem, jak i wschodnia, a także Krym, Odessa, Zakarpacie. Książka wpisała się również w obecną polityczną sytuację Ukrainy. Liczne stwierdzenia, obawy opisane na kartach tego utworu rozgrywają się aktualnie za wschodnią granicą naszego państwa. Trudno przejść obok tego faktu obojętnie.

 

Czy komuś z czytelników przyszłoby do głowy, że "kupując samochód, lodówkę, pralkę, odkurzacz (...) finansuje pośrednio i nieświadomie nielegalne wycinanie lasów Amazonii"? To stwierdzenie z najnowszej książki Artura Domosławskiego wstrząsnęło mną. Po przeczytaniu reportażu całkiem inaczej patrzę teraz na cichą (niemedialną), krwawą wojnę domową o amazońskie ziemie i dobra, z dala od polskiej granicy i kontynentu europejskiego.

Książka wciąga już od pierwszych zdań, zaczyna się niczym kryminał – zbrodnie, pogróżki, afery, przekręty itd. Żadne spośród wydarzeń opisanych w książce nie jest fikcją – w Amazonii codziennie giną ludzie! Wraz z autorem przeprowadzimy śledztwo, docierając do motywów, powiązań, zależności biznesowych między koncernami a osobami na szczeblach władzy, które lekceważą życie i zdrowie ludzi oraz ochronę dziewiczej przyrody. W ich świecie liczą się tylko te wartości, które są mierzalne według wskaźników finansowego dochodu.

 

Te kilka słów omówienia kieruję do osób, które nigdy nie zetknęły się z prozą Pawła Huellego. Tych, którzy czytali już "Weisera Dawidka", "Castorpa", "Opowieści chłodnego morza" czy "Ostatnią wieczerzę" nie muszę namawiać do sięgnięcia po najnowszą powieść pisarza. Po raz kolejny Huelle czaruje słowami i darem opowiadania...

Pisarz zabiera nas w podróż fabularną po czasach przedwojennych, wojennych oraz powojennych; powieść rozpisana jest na głosy, jak w kompozycji muzycznej. A muzyki w książce jest całkiem sporo - historia wyszperanej w budapesztańskim antykwariacie partutury nieznanej opery Ryszarda Wagnera, kwartet Schuberta grany w czerwcową noc przez czwórkę przyjaciół oraz tajemnicze słowa "Śpiewaj ogrody (...) śpiewaj je błogo, sław je nieporównywalne" sączące się w lipowe aleje.