"Przyjdzie Mordor i nas zje, czyli tajna historia Słowian" Ziemowit Szczerek, Korporacja Ha!art, 2013

Powodem, dla którego sięgnęłam po książkę Ziemowita Szczerka nie było ani otrzymanie przez autora nagrody Paszporty Polityki 2013 w dziedzinie literatury, ani nominowanie do Literackiej Nagrody Nike 2014. Informacje cenne, ale nie decydujące o wyborze lektury. Zaintrygował mnie tytuł i nie ukrywam, moja słabość do krakowskiej oficyny "Korporacja Ha!art" promującej młode talenty i wydającej ambitną literaturę.

"Przyjdzie Mordor i nas zje ..." to reportaż idealny na lato, nie tyle ze względu na treść, co na motywy włóczęgi z plecakiem, poznawania nowych miejsc, gotowości na przygodę, wakacyjnych szaleństw, ale i niebezpieczeństw. Kierunkiem opisanej przez autora wyprawy była Ukraina, ta galicyjska – zachodnia z Lwowem, jak i wschodnia, a także Krym, Odessa, Zakarpacie. Książka wpisała się również w obecną polityczną sytuację Ukrainy. Liczne stwierdzenia, obawy opisane na kartach tego utworu rozgrywają się aktualnie za wschodnią granicą naszego państwa. Trudno przejść obok tego faktu obojętnie.

 

Ziemowit Szczerek posługuje się językiem żywym, z dużą ilością "przyjemnych" wulgaryzmów (adekwatnych do zdarzeń, miejsc i kolorytu lokalnego), przeplatanych poetyckimi opisami i realistycznymi detalami. Podobnie jak u Doroty Masłowskiej, brzydkie wyrazy nie rażą, raczej oddają charakter książki i ukazują brutalną prawdę o życiu na Ukrainie i podróżowaniu po posowieckich terenach.

Wielką wartością książki jest rozprawienie się młodego autora z mitem "polskiego" Lwowa, Drohobyczem Brunona Schulza i próba odpowiedzi na pytanie, dlaczego nas Polaków tak ciągnie na wschód. Bo dzieło Szczerka tylko pozornie traktuje o Ukrainie, więcej tam znajdziemy Polski, Polaków, naszego poszukiwania tożsamości, słowiańskości.

Autor pisze w tym swoistym "poradniku podróżnika", jak nie zachowywać się w kraju zagubionym, rozdartym, delikatnie przestrzega przed szukaniem "egzotyki w biedzie" i wywyższaniem się. Na początku reportażu wyśmiewamy/śmiejemy się z przeróżnych sytuacji mających miejsce na Ukrainie, by z upływającym czasem przekształcić śmiech w uczucie wstydu.

"Podróż na poradziecki wschód to podróż w głąb tego, czego nienawidzimy we własnym kraju (...) Bo tu jest w zasadzie to samo, co u nas, tylko w większym natężeniu. Gratowisko tego wszystkiego, co próbujemy wyrzucić od siebie."

To po prostu trzeba przeczytać!

Pedagogiczna Biblioteka Wojewódzka im. Hugona Kołłątaja w Krakowie
al. F. Focha 39, Kraków 30-119

nr konta: 39 1020 4900 0000 8502 3122 7919

  sekretariat@pbw.edu.pl
  Telefon: 12 421 10 98
  Fax: 12 421 10 98

2019 © PBW Kraków
Free Joomla! templates by Engine Templates
Strona korzysta z plików cookie, które ułatwiają świadczenie naszych usług. Korzystając z naszych usług zgadzasz się, że używamy plików cookie.
Dalsze informacje OK