Wydarzenia

Zapytaj bibliotekarza

Required *

Zgodnie z art. 13 ogólnego rozporządzenia o ochronie danych osobowych z dnia 27 kwietnia 2016 r. informujemy, iż:

  1. Administratorem Pani/Pana danych osobowych jest Pedagogiczna Biblioteka Wojewódzka im. Hugona Kołłątaja w Krakowie (30-119), al. F. Focha 39.
  2. Kontakt z Inspektorem Ochrony Danych Osobowych właściwym dla Pedagogicznej Biblioteki Wojewódzkiej w Krakowie możliwy jest pod numerem tel. (12) 427 31 98 w. 16 lub adresem e-mail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript..
  3. Pani/Pana dane osobowe przetwarzane będą w celu realizacji zadań szkoleniowo edukacyjnych na podstawie art. 6 ust. 1 lit. e ogólnego Rozporządzenia o ochronie danych osobowych z dnia 27 kwietnia 2016 r.
  4. Odbiorcami Pani/Pana danych osobowych będą firmy wspierające obsługę informatyczną.
  5. Pana/Pani dane osobowe przechowywane będą przez okres 3 miesięcy.
  6. Posiada Pani/Pan prawo do żądania od administratora dostępu do danych osobowych oraz prawo do ich sprostowania.
  7. Posiada Pani/Pan prawo do żądania od administratora usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, prawo do wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania (pod warunkiem, że dane nie są już niezbędne do realizacji celów, w których zostały zebrane i nie występują nadrzędne prawnie uzasadnione podstawy przetwarzania).
  8. Ma Pan/Pani prawo wniesienia skargi do organu nadzorczego.

  Refresh Captcha  
  
Zapytaj bibliotekarza

pbw iwm logo 101px

 

Pedagogiczna Biblioteka Wojewódzka im. Hugona Kołłątaja w Krakowie

Kraków : miesięcznik społeczno-kulturalny. - 2018, nr 7-8

Połowa lata, połowa wakacji już za nami. Kto mógł - spędził trochę czasu poza miastem. Dla tych, którzy jednak podziwiają uroki letniego Krakowa przydatnym będzie lipcowo-sierpniowy numer miesięcznika społeczno-kulturalnego „Kraków”, który może stanowić rodzaj przewodnika po rozlicznych zakątkach, ciekawostkach i wydarzeniach, które oferuje wakacyjny Kraków. Są to nieco inne propozycje niż dla przeciętnego turysty (Rynek, Droga Królewska, Wawel, Kazimierz…), ale tym bardziej ciekawe i godne polecenia. Zatem – wakacyjny numer „Krakowa” w garść i... w drogę!
Miłośników sztuki zaprasza MOCAK, czyli muzeum poświęcone międzynarodowej sztuce najnowszej, a że leży ono na Zabłociu, to oprócz informacji o bieżących muzealnych wystawach, znajdziemy też opis tej kiedyś zaniedbanej postindustrialnej dzielnicy, która staje się na naszych oczach klimatycznym miejscem z takimi placówkami, jak Fabryka Schindlera, Centrum Szkła i Ceramiki, Centrum Filmowe Kraków. Oprócz „strawy dla ducha” nie brak tam również „strawy dla ciała” - do wyboru są puby, kawiarnie i restauracje zaaranżowane często w stylu „fabrycznym”.
Do oferty kulturalnej dorzućmy jeszcze przegląd niewielkich galerii, ukrytych często w nieoczekiwanych miejscach, gdzie kwitnie autentyczna, niszowa sztuka współczesna, która cieszy się „podziemnym rozgłosem” wśród wiernej publiczności. Czy mówią Państwu coś nazwy: „FLY Grypa Twórcza”, „Galeria i!” Alka Janickiego, Muzeum Afrykanistyczne, Kraków Art House, galeria Olympia, Stowarzyszenie Artystyczne Otwarta Pracownia, galeria „F.A.I.T.”, domek grabarza na Salwatorze? Nie? To pora jak najszybciej nadrobić zaległości!
Trzy artykuły wprowadzają nas a świat muzyki – począwszy od klasycznych koncertów w ramach festiwali (np. Letnie Koncerty Podgórskie, „Wawel o zmierzchu”, Muzyka w starym Krakowie), poprzez szczegółową prezentację wydarzeń w ramach Summer Jazz Festival, aż do najnowszych propozycji festiwalu EtnoKraków/Rozstaje. Każdy może w tej różnorodności znaleźć coś dla siebie.
Jeśli jeszcze dodamy do tego wywiad z Krzysztofem Jasińskim, wspomnienie o aktorce Zofii Kalińskiej, artykuł o Targach Sztuki Ludowej, o wystawie „Stambuł” w Międzynarodowym Centrum Kultury – to chyba nie będzie wśród czytelników „Krakowa” osoby, która nie pomyślałaby sobie: „o to ciekawe, to muszę zobaczyć!”
A żeby dusza i umysł nakarmione sowicie miały wsparcie w zdrowym ciele – w „Krakowie” znajdziemy też artykuł o nowych, małych restauracjach, które proponują nie tylko ciekawe potrawy z różnych stron świata, ale także niezwykłą atmosferę i budowanie relacji między klientem a właścicielem lokalu.
Po tym wszystkim pozostanie już tylko udać się na krakowskie plaże (także opisane w miesięczniku) i na leżaku z polecanym czasopismem w ręku przeczytać resztę artykułów, których tu już nie zdołano wymienić.
Miłej wakacyjnej lektury!

 

Królowa żyje! / Jacek Kiełpiński // Poznaj Świat. - 2018, nr 7, s. 88-93

Okres wakacji to czas podróży w najciekawsze, najpiękniejsze, intrygujące zakątki... A jeśli to wszystko jest w zasięgu ręki a niekiedy i wzroku? Tak może być, gdy spojrzymy na naszą Wisłę!
A wszystko zaczęło się w... Orleanie, gdzie odbywa się Festiwal Loary – największa impreza rzeczna w Europie. Marcin Karasiński – uczestnik francuskiego wydarzenia, w którym bierze udział kilkaset tysięcy osób, wpadł na pomysł, aby podobną imprezę zorganizować w Polsce. I do tego w kilku miastach – bo przecież „płynie Wisła płynie, po polskiej krainie”. Entuzjaści pomysłu to oddolny ruch ludzi, którzy chcą reaktywować tradycyjne rzeczne żeglarstwo. To oni przekonali parlamentarzystów, aby uchwałą sejmową ustanowić Rok Rzeki Wisły 2017. W I Festiwalu Wisły wziął udział najsłynniejszy „pirat” Loary – Jean-Marc Benoit „Bibi”, który pokonawszy 200 śluz, w miesiąc dotarł do Polski. Najważniejsze jest jednak to, że każdy może być uczestnikiem festiwalu.
W ubiegłym roku ponad 3500 osób mogło pływać choćby na czółnach wykonanych samodzielnie. Wszystkiego można nauczyć się bez problemu na warsztatach dłubankowych.
Czy Wisła stanie się polską Loarą? Jest to absolutnie możliwe, bo na początku lat 90. Loara była rzeką prawie martwą, a teraz pływa po niej tysiąc łodzi i statków. Nadzieję możemy też mieć w kolejnym Polaku – Zbigniewie Gąsowskim, uhonorowanym przez państwo francuskie Legią Honorową – za zabezpieczenie przeciwpowodziowe Loary. Uznawany za ikonę żeglarstwa rzecznego ma teraz pomysł na Wisłę!
Artykuł polecam wszystkim, którzy sierpniowe dni lata chcieliby spędzić z wodnymi „szaleńcami”, pływającymi szkutami, batami, galarami, dubasami, pychówkami, łodygami, lejtakami...
Ahoj!

MG (zaintrygowana pychówkami)

 

Skansen w Sierpcu : miejsce poza czasem / Jarosław Asztemborski // Poznaj Swój Kraj. - 2018, nr 1/2/3, s. 32-34

Najnowszy numer czasopisma Poznaj Swój Kraj przynosi bogaty materiał krajoznawczy, który może stać się źródłem wakacyjnych podróżniczych inspiracji. Tekst Jarosława Asztemborskiego zaprasza do Sierpca, do Muzeum Wsi Mazowieckiej. To pełne uroku miejsce znajduje się - jak pisze autor - w sercu Polski, tak gdzie Mazowsze graniczy z Kujawami i ziemią dobrzyńską […] i służy przybliżaniu kultury, obyczajów i obrzędowości dawnego Mazowsza.
Skansen zajmuje rozległy pięćdziesięciohektarowy teren, pozwalający na odtworzenie charakterystycznej dla tego obszaru Polski zabudowy wiejskiej. Osada rzędowa składa się z dziesięciu zagród chłopskich, zróżnicowanych pod względem majątkowym, a także obyczajowym. Całość kompleksu uzupełnia drewniany kościół wraz z dzwonnicą , karczma, wciąż działająca (!) kuźnia oraz zespół dworski wraz pięknym parkiem i zabudowaniami folwarcznymi.
A wszystko to wkomponowane w specyficzny dla danego terenu drzewostan i uprawy.
Sierpecki skansen to nie tylko muzeum na wolnym powietrzu, wystawy stałe i czasowe, ale także liczne tematyczne imprezy plenerowe, których rytm wyznaczają pory roku, związane z nimi prace na roli, a także cykl kalendarza liturgicznego.
Na zwiedzających czekają liczne atrakcje, pokazy, warsztaty. Skansen tętni życiem!
Może warto ruszyć do Sierpca...
Czy może być lepszy czas na poznawanie swojego kraju, niż czas wakacji, urlopów, letniego wypoczynku :-)

BM

 

Z czerwonego talerza zjesz mniej / Charles Spence ; rozm. Karolina Rogaska // Charaktery. - 2018, nr 7, s. [28]-[33]

Nadszedł długo wyczekiwany czas wakacji. Każdy z pewnością chętnie zagłębi się w lekturze w nieco luźniejszych klimatach. Podczas letniej „kanikuły” będziemy zaglądać w różne zakątki naszego pięknego kraju, a także w odleglejsze rejony świata. W trakcie wszystkich podróży, obok zwiedzania urokliwych miejsc, podziwiania krajobrazów, błogiego leniuchowania, wiele czasu poświęcimy także na celebrowanie jedzenia. Czy ktoś kiedyś zastanawiał się, od czego tak naprawdę zależy smak potraw? Dlaczego sok pomidorowy stanowi aż 27% napojów kupowanych na pokładach samolotów? Jaki wpływ na serwowane jedzenie ma to, czy talerz jest mały, czerwony, czy okrągły? Jak to się dzieje, że jemy o 35% więcej w towarzystwie jednej osoby a o 75% więcej w dużym towarzystwie?
Myślę, że niewiele osób w ogóle zgłębiało kiedykolwiek ten temat. Jak się okazuje, według Charlesa Spence’a – specjalisty od gastrofizyki (nowej dziedziny wiedzy łączącej psychologię, neuronaukę i projektowanie), wpływ na nasze poczucie smaku mają w głównej mierze zmysły. Rozmówca pokazuje, jak doświadczyć nowych doznań kulinarnych, jak najpełniej wykorzystać każdy posiłek, skupiając się nie na tym, co jemy, ale przede wszystkim na tym, o czym wtedy myślimy. Przedstawia dziesiątki czynników „spoza talerza” wpływających na doznania towarzyszące jedzeniu: ciężar sztućców, umieszczenie talerza oraz jego kształt i kolor, muzyka w tle, oświetlenie i wiele innych. Opisuje również, w jaki sposób firmy spożywcze i najlepsze restauracje na świecie wykorzystują nowoczesne technologie. A także to, jak te technologie wpłyną prawdopodobnie w przyszłości na nasze jedzenie. Na zakończenie przytoczę ciekawostkę związaną z autorem tego wywiadu, otóż w 2008 roku otrzymał on nagrodę Antynobla za przełomową pracę nad „sonicznym chrupkiem” i wykazanie, że im głośniejsze chrupanie, tym chips wydaje się świeższy. Zachęcam Państwa do miłej lektury, życząc niezapomnianych wrażeń kulinarnych...

ED

 

Żegnaj, Koko / Łukasz Kwiatek // Tygodnik Powszechny. - 2018, nr 27, s. 69

Oswojeni jesteśmy z publikowanymi w prasie wspomnieniami po śmierci znanych postaci kultury, sceny, polityki, sportu. Ten artykuł jest poświęcony Koko, 46-letniej gorylicy, która odeszła 19 czerwca 2018. Od 1972 roku uczestniczyła w projekcie psychologicznym, prowadzonym przez Francine Patterson, wówczas doktorantkę na Uniwersytecie Stanforda. Badaniu podlegały jej zdolności językowe poprzez naukę Amerykańskiego Języka Migowego. Koko już drugiego dnia edukacji „zamigała” słowo jedzenie, a do końca życia nauczyła się ponad tysiąca znaków. Potrafiła wymyślić rymujący się wyraz do podsuwanego przez opiekunkę. Zaczęła też rozumieć mówiony angielski, by coś przed nią ukryć, opiekunka literowała swoje wypowiedzi do innych, lecz w kwestiach interesujących gorylicę (słodycze, cukierki) i tę barierę szyfrowania Koko potrafiła przełamać. Testy psychologiczne adresowane do dzieci rozwiązywała osiągając wynik w granicach średniej. W abstrakcyjnym teście matryc Ravena, wymagającym nawet u dorosłych sporego wysiłku, pierwsze jej odpowiedzi były często poprawne, z upływem czasu jednak pogarszały się, gdyż zdaniem opiekunki, zaczynała się nudzić.
Miała poczucie humoru, uwielbiała się bawić.
Cała historia jej życia wzbudza refleksję nad naszym antropocentrycznym postrzeganiem świata. Czy nasze poczucie wyższości wobec zwierząt jest uzasadnione? Czy ich instynkt stadny nie jest przypadkiem podobny do naszej socjalizacji, budowania relacji i przywództwa w grupie? To my nazwaliśmy je człekokształtnymi, choć chronologicznie nas wypadałoby tytułować małpokształtnymi...
Człowiek umiera, zwierzę zdycha?
Świadomość i myślenie może przybierać różne postaci, a nam przydałoby się więcej pokory, empatii i szacunku dla nie-ludzi, także w warstwie językowej.
Więcej informacji o Koko znaleźć można pod tym adresem www.koko.org a także na YouTube.
Wakacje (czy to deszczowe czy upalne) to też dobry czas na zadumę.

JA