Marzec 2018

Mówią Wieki. - 2018, nr 3

Tematem wiodącym marcowego numeru jest powstanie przeciw kurateli Imperium Rosyjskiego i narzuconym przez nie ustawom, a zarazem wojna domowa prowadzona z wojskami polskimi podległymi legalnemu królowi uległemu wobec Rosji i za jej wolą obranemu na urząd, w obronie wiary katolickiej i niepodległości Rzeczypospolitej, czyli – Konfederacja barska (1768-1772).
Artykuł Urszuli Kosińskiej Jak i dlaczego Rzeczpospolita przestała być podmiotem polityki międzynarodowej w XVIII wieku ukazuje proces i tło utraty suwerenności na rzecz Rosji. Zamiary carycy Katarzyny II, cele i sposoby ich realizacji aż po pierwszy rozbiór Polski przybliża Dorota Dukwicz w artykule Rzeczpospolita w polityce Rosji w dobie konfederacji. Sytuację króla i jego postrzeganie ówczesnych zdarzeń opisują dwa artykuły: Zofii Zielińskiej Stanisław August wobec konfederacji barskiej i Michała Kopczyńskiego Królobójcy?, poświęcony nieudanej próbie porwania (być może też zabójstwa) króla, która - wbrew oczekiwaniom konfederatów - wywołała powszechne potępienie zagranicy. Dla powodzenia każdego działania bardzo istotna jest organizacja i przywództwo - ten aspekt wydarzeń ocenia Dariusz Milewski w artykule Portret zbiorowy liderów konfederacji ; wnioski nie są budujące. Heroizm i bohaterstwo to piękne cechy, lecz nadmierny indywidualizm i niechęć do poddawania się rozkazom mają destrukcyjny wpływ na końcowy efekt.
Artykuł Andrzeja Waśkiewicza Rousseau i palladium szlacheckiej wolności opisuje niezwykłą inicjatywę polskich środowisk emigracyjnych sprzyjających konfederacji. Hrabia Michał Wielhorski będący swego rodzaju reprezentantem konfederacji barskiej za granicą, zamówił u Jana Jakuba Rousseau, ikony Oświecenia, pracę wytyczającą ramy ustrojowe dla narodu polskiego. W ten sposób, w oparciu o rozmowy ze zleceniodawcą i dokumenty przez niego dostarczone, powstały Uwagi nad rządem polskim zwane też konstytucją dla Polski.
Wizerunek i ocena konfederacji w polskiej literaturze i historiografii nie były jednoznaczne, wielość i różnorodność opinii, zależnych często od doraźnych interesów politycznych ich autorów przybliża nam artykuł Od Mochnackiego do Gierka – Narracje o konfederacji barskiej Michała Bąka.
Treść całego numeru warta jest polecenia miłośnikom naszej historii – zarówno uczniom, jak i nauczycielom.

JA

 

Prace domowe // Dyrektor Szkoły. - 2018, nr 3, s. 67-85

W ramach rubryki „Niezbędnik Dyrektora Szkoły” marcowy numer czasopisma przynosi cztery artykuły dotyczące problemu nagłośnionego niedawno w przestrzeni medialnej, a mianowicie – zadawania uczniom prac domowych.
Prezentowane publikacje umożliwiają zapoznanie się z tematem ujętym z różnych punktów widzenia. Artykuł Małgorzaty Pomianowskiej „Opinie na temat pracy w domu” przynosi przegląd stanowisk różnych osób, począwszy od wypowiedzi Rzecznika Praw Dziecka, poprzez zdania rodziców, dyrektorów różnego typu szkół, nauczycieli, pracowników naukowych, aż do obserwacji psychologów dziecięcych. Konkluzją tych wypowiedzi może być stwierdzenie, że najistotniejsze w zadawaniu zadań domowych jest uwzględnienie korzyści, jakie może przynieść uczniowi praca w domu.
Psycholog i autor książki „Psychopedagogiczne mity“ - Tomasz Garstka w artykule „Odrabianie lekcji a wyniki w nauce” prezentuje wyniki badań nad uczniowskim „domowym trudem”, które cechują się wysoką wiarygodnością. Są to znane powszechnie badania PISA (Programme for International Student Assessment), wyniki zbiorczych analiz statystycznych wielu badań podsumowanych przez prof. J. Hattiego oraz polskie projekty badawcze Instytutu Badań Edukacyjnych. Wyniki wszystkich badań wykazują jasno nikły wpływ prac domowych na wysokość osiągnięć szkolnych. Propozycją autora wobec takiego stwierdzenia jest wprowadzenie oceniania kształtującego, które pozwoli zrezygnować z z prac domowych bez poczucia straty wynikających z nich – lub przypisywanych im – korzyści. Do tego zaś potrzebna jest wysoka wiarygodność nauczyciela w oczach uczniów, jego pasja i zaangażowanie w proces edukacyjny. Elementy tej wiarygodności nauczyciela – kompetencje merytoryczne, wierność wzajemnym zobowiązaniom i troska o jakość relacji – przyniosą rezultaty nie tylko w obszarze kształtowania postaw uczniów, ale także w zakresie wyników w nauce.
Ciekawą propozycję zawiera artykuł Małgorzaty Nowak „Zadawanie do domu – ewaluacja problemu”, który oddaje w ręce nauczycieli narzędzia ułatwiające zdiagnozowanie obciążenia uczniów pracą domową w konkretnej placówce edukacyjnej. Autorka przedstawia zarys projektu ewaluacji rozpisany na kolejne etapy, cele, kryteria, metody i narzędzia badawcze, potrzebne zasoby i ramy czasowe. Zamieszcza też przykładowy kwestionariusz ankiety dla uczniów i kwestionariusz wywiadu z rodzicami oraz inne materiały, które mogą pomóc w rozpoznaniu sytuacji i wdrożeniu działań, które zmniejszą niektóre negatywne aspekty zadawania prac domowych.
Ostatni z cyklu artykułów pt. „Szkoła bez nauki w domu?” autorstwa Włodzimierza Kalety zawiera prezentacje kilku szkół z całej Polski, które zdecydowały się wcielić w życie marzenie każdego ucznia o szkole bez zadań domowych. Przytoczone przykłady pokazują, że „Tam, gdzie zamiast karać i straszyć złą oceną nauczyciel potrafi skutecznie zainteresować dziecko nauką, pokazać, jak zdobywać wiedzę, ucząc się samodzielnie, problem prac domowych w zasadzie nie istnieje albo jest rozwiązywany w twórczy sposób, z korzyścią zarówno dla uczniów, jak i szkoły”.

 

Eurosieroctwo w aspekcie rozwoju dziecka / Janusz Rusaczyk // Wychowawca. - 2018, nr 3, s. 10-14

Temat wiodący najnowszego, marcowego numeru czasopisma Wychowawca brzmi: Rodzina a emigracja. Zagadnienie bardzo ważne, nie tylko ze względu na zasięg tego zjawiska, ale wynikające z niego dalekosiężne konsekwencje społeczne.
W numerze znajdziemy dane statystyczne ukazujące skalę zjawiska eurosieroctwa, opinie nauczycieli, sygnalizowane przez nich trudności wynikające z faktu nieobecności rodzica/rodziców w kraju oraz pedagogiczno-psychologiczną charakterystykę omawianego problemu.
Eurosieroctwo w aspekcie rozwoju dziecka – to tytuł artykułu Janusza Rusaczyka, pedagoga, kulturoznawcy, a co najważniejsze - nauczyciela, a więc praktyka edukacyjnej rzeczywistości. Autor przedstawia m. in. mechanizmy szkolnego funkcjonowania eurosieroty, wpływ sytuacji rodzinnej na osiągnięcia szkolne, trudności w obszarze rozwoju intelektualnego dziecka. Tęsknota, samotność, brak wsparcia rodziców, zachwiane poczucie bezpieczeństwa, zaburzenia struktury ról w rodzinie, osłabienie więzi rodzinnych, brak poczucia pewności siebie, stany depresyjne, wycofanie, izolacja, zachowania agresywne, autodestrukcyjne i regresyjne, to tylko niektóre z zagrożeń na jakie narażone jest dziecko, które ponosi konsekwencje emigracji zarobkowej rodziców.
Ryzyko wystąpienia i nasilenia powyższych symptomów eurosieroctwa, jak podkreśla autor, „zależy od stosunków międzyludzkich w rodzinie, siły więzi emocjonalnej pomiędzy poszczególnymi członkami rodziny oraz wychowawczego klimatu w rodzinie, […] a najważniejszą determinantą pozostaje długość „fizycznego” czasu przebywania rodzica/rodziców poza domem.”
Jedno jest pewne: dziecko nie może zostać samo ze swoim problemem! Wielką rolę może odegrać tu nauczyciel, wychowawca, pedagog szkolny. Wiadomo, że nawet najbardziej kompetentny i empatyczny nie może zastąpić i nadrobić braku rodzicielskiej miłości, ale może pomóc wychowankowi zmierzyć się z trudną dla niego sytuacją.

BM

 

Tabletowe dzieci : ile zła wyrządza małym dzieciom tablet reklamowany jako najlepsza zabawka dla twojego dziecka : ku rozwadze dorosłym, którzy temu ulegają / Edyta Gruszczyk-Kolczyńska // Szkoła Specjalna. - 2017, nr 5, s. 325-334

W najnowszym numerze kwartalnika Szkoła Specjalna, który dotarł ostatnio do Biblioteki opublikowano artykuł opisujący bardzo ważny problem związany z korzystaniem z tabletów i smartfonów przez małe dzieci. Statystyki rejestrujące to zjawisko są zatrważające. Według nich okazuje się, że aż 64% polskich dzieci już w połowie pierwszego roku życia ma kontakt z tabletem lub smartfonem, 40% rocznych i dwuletnich dzieci używa samodzielnie tych urządzeń, a co trzeci maluch w tej grupie ma do dyspozycji codziennie lub prawie codziennie jedno z w/w akcesoriów. Także w grupie 4-6-latków tymi instrumentami posługuje się 75%, a w grupie 7-10-latków to jest aż 92%.
Autorka zastanawia się, z czego wynika tak dramatyczna sytuacja, co skłania rodziców do udostępniania tych urządzeń swoim małym pociechom. Z przeprowadzonych badań wynika, że niestety, w dużej mierze za taki stan odpowiadają media – głównie sugestywne reklamy telewizyjne nakłaniające do zakupu urządzenia jako świetnej zabawki dla dzieci. Poza tym, sami rodzice znając zastosowanie tych akcesoriów, niejednokrotnie uważają, że udostępniając jak najwcześniej takie gadżety dziecku, wspomogą jego rozwój umysłowy, wychodząc z założenia, że im wcześniej tym lepiej. Nic bardziej mylnego! Otóż rodzice nie zdają sobie sprawy, że są zmanipulowani i działają bez zastanowienia, nie wiedząc jaką krzywdę wyrządzają swojemu dziecku i jaki to ma zgubny wpływ na jego rozwój umysłowy. Specjaliści biją na alarm! Aby wyjaśnić, dlaczego malutkie dzieci sprawnie posługują się tabletem i smartfonem autorka przedstawiła pokrótce teorię rozwoju umysłowego człowieka. Według teorii reprezentacji Jerome’a S. Brunera wielką rolę przypisuje się doświadczeniom dotykowym, ruchowym i czuciowym w rozwoju umysłowym dzieci, a jak powszechnie wiadomo tablet i smartfon są urządzeniami sterowanymi dotykiem i ruchem palców po ekranie. Dlatego też niemowlęta i małe dzieci z łatwością posługują się tymi urządzeniami. Istotą rozwoju umysłowego jest tworzenie reprezentacji z osobistych doświadczeń w trakcie procesu uczenia się. Wczesne posługiwanie się akcesoriami niekorzystnie wpływa na jakość i proporcje doświadczeń poznawczych, z których umysł dziecka może budować reprezentacje trójwymiarowej przestrzeni i trójwymiarowych obiektów. Zostaje zachwiana równowaga między realną a wirtualną rzeczywistością, której małe dziecko nie rozumie. Takie działania przyczyniają się do deformacji w zarysach reprezentacji umysłowych kształtowanych przez małe dzieci. Powstałe zaburzenia są bardzo trudne do naprawienia w późniejszych okresach życia. Należy zatem zaapelować do dorosłych, aby się opamiętali i nie traktowali tabletów i smartfonów jako najlepszych zabawek dla swojego dziecka, bowiem w przyszłości te dzieci będą musiały poradzić sobie w różnych sytuacjach życiowych i edukacyjnych. A może zaproponować swoim pociechom rozwijające zabawki, jak np. przytulanka, klocki, książka?

ED

 

Wspomaganie koncentracji u dziecka / Anna Meslin // Życie Szkoły. - 2018, nr 3, s. 28-32

Z czym uczniowie mają największe problemy? Otóż okazuje się, że z koncentracją, a więc brakiem umiejętności skupiania uwagi. Bardzo ciekawy i pomocny dla nauczycieli, pedagogów i rodziców może być artykuł Anny Meslin – z zawodu psychologa, neurologopedy i terapeuty, pracującej również na co dzień w szkole – dotyczący wspomagania koncentracji u dzieci. Zaletą publikacji jest zdefiniowanie zaburzenia, charakterystyka koncentracji uwagi na różnych etapach edukacyjnych, a także wskazówki i metody pracy z uczniem zarówno w środowisku szkolnym jak i domowym.
Kluczową sprawą musi być przede wszystkim świadomość dorosłych, jaki rodzaj uwagi dominuje u dzieci na kolejnych etapach rozwoju. Autorka podała cenne wskazówki i rady, co trzeba, a czego nie można stosować, biorąc pod uwagę wiek wychowanków. Metody pracy muszą też różnić się w zależności od tego, czy dzieci z zaburzeniami koncentracji są hiperaktywne czy bierne. Powszechnie mówi się, że współczesne dzieci mają większe kłopoty z koncentracją w stosunku do poprzednich „roczników”. Jaka jest więc etiologia problemu? Przyczyn może być wiele: przeciążenie układu nerwowego, zbyt duża ilość bodźców i wrażeń, a mało wysiłku intelektualnego (zabawki i urządzenia multimedialne), mało snu, mało ruchu, niewłaściwa dieta (cukier!) lub głód, niska dojrzałość szkolna, za krótkie przerwy między lekcjami, zaburzenia emocjonalne, zbyt mała albo zbyt duża presja na osiągnięcia szkolne ze strony rodziców. Do tego dołącza się najnowszy „trend” - ograniczanie lub niezadawanie prac domowych, co skutkuje brakiem systematyczności i treningu koncentracji uwagi w domu. Mało atrakcyjny i nieprzystępny sposób przekazywania wiedzy oraz niekorzystna atmosfera domowa (częste rozwody, emigracje, konflikty), to też niebagatelne źródła zaburzeń koncentracji uwagi. Jak można pomóc dziecku, u którego zauważymy „coś” niepokojącego? Najważniejsza jest wiedza – gdyż „łatwo jest pomylić zaburzenie jakim jest deficyt uwagi z normalnym zachowaniem dziecka – zwłaszcza jeśli nie uwzględnia się norm rozwojowych charakterystycznych dla wieku dziecka”. Oczywiście badanie psychologiczne i wnikliwa ocena funkcjonowania ucznia na tle rówieśników pomogą zdiagnozować problem. Niezwykle ważna i niezbędna jest współpraca z rodzicami – aby mogli pracować z dzieckiem w domu! Warto „podeprzeć się” wiedzą i radami autorki, która nie tylko podaje podstawowe zasady (trzy razy R) pomagające doskonalić koncentrację uwagi u podopiecznych, ale nawet „podpowiada”, gdzie najlepiej usadowić - choć oczywiście nie ma „złotej zasady” - ucznia z problemami w klasie szkolnej. Wszelkie treningi „czynią mistrza”, a więc i trening koncentracji! Może być przeprowadzany w szkole i domu. A co może być pomocne? Są odpowiednie mnemotechniki, ale jest też bardzo wiele możliwości „na wyciągnięcie ręki” - wystarczy tylko zapoznać się z publikacją… Przykłady? Czy łatwo zapamiętać ciąg słów: góra, wróbel, żółty, późno, mrówka, róża? Okazuje się, że bardzo łatwo, wystarczy „tylko” znać sposób…
Autorka zdradziła i ten sekret!

MG

 

Pedagogiczna Biblioteka Wojewódzka im. Hugona Kołłątaja w Krakowie
al. F. Focha 39, Kraków 30-119

nr konta: 39 1020 4900 0000 8502 3122 7919

  sekretariat@pbw.edu.pl
  Telefon: 12 421 10 98
  Fax: 12 421 10 98

2019 © PBW Kraków
Free Joomla! templates by Engine Templates
Strona korzysta z plików cookie, które ułatwiają świadczenie naszych usług. Korzystając z naszych usług zgadzasz się, że używamy plików cookie.
Dalsze informacje OK